Ten serwis wykorzystuje pliki cookies
Strona na której się znajdujesz korzysta z plików cookies. Pamiętaj, że możesz zmienić ich ustawienia w swojej przeglądarce. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na ich używanie. Dowiedz się więcej o Polityce Prywatności.
close

   W ostatnich latach liczne fakty wskazują na związek raka z pasożytami, wirusami, bakteriami i grzybami. Według materiałów opublikowanych przez WHO – Światową Organizację Zdrowia - do 84% pewnych form raka ma związek z żywymi zarazkami. Należy dodać również, że ponad 2 mln (tj. 20%) nowych przypadków zachorowań rocznie (i liczba ta stale rośnie!) można uniknąć, dzięki profilaktyce chorób zakaźnych i wywoływanych przez pasożyty, które powodują rozwój guza. Nie znaczy to jednak, że wszystkie te guzy są nowotworami!

   W swojej długoletniej praktyce zawodowej spotkałam się z wieloma lekarzami, którzy w zaciszu mojego gabinetu nie wstydzili się przyznać, że nie mają elementarnej wiedzy w kierunku parazytologii, mikologii, ziołolecznictwa, a wyniki oczyszczania, które przeszli pod moją opieką – wręcz ich oszołomiły. Przekonali się, że pasożyty wywołują różnego rodzaju choroby, a lekarze – właściwie na oślep – nadają tym schorzeniom rozmaite „nazwy medyczne”, zastraszając nimi nieuświadomionych ludzi. Przykład: otorbione larwy (torbiele) lekarze diagnozują jako guzy nowotworowe. Po oczyszczeniu organizmu guzy znikają – gdyby to faktycznie były nowotwory, czy zniknęłyby? Znaczy to, że guzy te wywołane były przez pasożyty i grzyby!

   Jeżeli nawet lekarze powiedzieli Wam, że macie „raka” – nie panikujcie! Kiedy człowiek panikuje, organizm wydziela adrenalinę-kortyzol, który wspomaga wzrost pleśni i grzybów w organizmie (koniecznie obejrzyjcie mój film „Candida i pleśnie zjadają ludzi za życia”). Nie dramatyzujcie, pomyślcie rozważnie, dopóki nie zrobiliście radio- czy chemioterapii, nie uszkodziliście układu odpornościowego, łatwiej Wam będzie oczyścić organizm.

  Ludzie pytają mnie: dlaczego po radio- czy chemioterapii człowiek umiera? O tym mówię właśnie w w/w odcinku. Po takich terapiach pasożyty, grzyby i pleśnie stają się bardzo agresywne, brakuje witamin i zaburzone jest ich wchłanianie przez układ trawienny, układ odpornościowy zostaje zablokowany, co w konsekwencji prowadzi do zgonu. Jeżeli człowiek koniecznie już musi przejść radio- czy chemioterapię, wskazane (a nawet powiedziałabym: niezbędne) jest, by przeszedł wcześniej oczyszczanie organizmu, co wzmacnia układ immunologiczny, wydajność i funkcje poszczególnych narządów, a tym samym poprawia stan naszego zdrowia. Oczyszczanie organizmu polecane jest każdemu, także osobom z nowotworami – ono nigdy nie zaszkodzi. Trzeba po prostu mieć samoświadomość i cierpliwość, by konsekwentnie doprowadzić kurację do końca i móc cieszyć się zamierzonymi rezultatami. Ja nikomu nie mówię „nie możesz iść na chemioterapię!” – każdy jest odpowiedzialny sam za siebie i samodzielnie decyduje o swoich czynach. Pragnę jedynie otworzyć społeczeństwu oczy i dać ludziom informacje, mogące pomóc podjąć właściwą decyzję.

   Gdy człowiek - można rzec „wcześniej na chodzie”, sprawny, pracujący, acz z jakimiś tam dolegliwościami - skierowany na tomografię komputerową dowiaduje się o istnieniu guza na wątrobie czy trzustce, słyszy od lekarzy, że ma „raka” i powinien zrobić biopsję. To jest największy błąd! Guzy wywołane np. przez tasiemca bąblowca czy przywrę, naruszone przez biopsję, rozlewają się, prowadząc do zakażenia ogólnoustrojowego. Toksyny i larwy trafiają do naczyń limfatycznych oraz krwionośnych, i w ten sposób rozprowadzane zostają po całym organizmie, lokalizując się następnie w innych narządach czy mięśniach, tworząc kolejne torbiele, zgrubienia i guzy – co lekarze (błędnie) interpretują jako przerzuty złośliwego nowotworu (a co w istocie jest bąblowcem czy przywrą). Nie można się na to zgadzać! W swojej praktyce zawodowej spotkałam się z dziesiątkami takich przypadków. Ludzie po prostu mi nie uwierzyli, łatwiej było im sięgnąć po rozwiązanie, które podsunęli im lekarze. Uprzedzałam, ale nie chcieli mnie słuchać. Zawsze kończyło się to śmiercią – albo bezpośrednio po biopsji, jeszcze w szpitalu, albo już w domu, do półtorej miesiąca po pobraniu przez lekarzy materiału biologicznego. Ciągle jeszcze pokutuje niesłuszny i niesprawiedliwy pogląd, że medycyna alternatywna to „zabobony”. Niestety, nadmierna ufność co do konwencjonalnych metod, prowadzić może do zguby.

   Mamy już XXI wiek, nasza wiedza o świecie, o organizmach żywych jest znacznie bogatsza niż kilkadziesiąt lat temu. Wszyscy już wiemy, że choroby powodowane są przez parazyty czy grzyby – czemu więc medycyna konwencjonalna nie czerpie garściami z tej ogólnodostępnej wiedzy? Kiedyś myślano, że gdy ludzie chorują i umierają – tak po prostu musi być. Nie jest to prawdą! Przyczyny „nieuleczalnych – według medycyny tradycyjnej – chorób” należy upatrywać w inwazji pasożytów. Wiem co mówię, bo zajmuję się tym już od 20 lat.

   Chciałabym dodać, że na świecie od pasożytów umiera ponad 20 mln osób rocznie. Te statystyki można odwrócić. Trzeba po prostu przestawić swoje myślenie na logiczne i racjonalne, przestać ślepo wierzyć w to, co mówią lekarze i zrozumieć, jak wielki wpływ na nasze samopoczucie, nasze zdrowie i nasze choroby, mają pasożyty, bakterie, wirusy czy grzyby.

  • Niedouczenie lekarzy, 
  • nieprawidłowe diagnozy, 
  • niewłaściwe leczenie, 
  • szkodliwe badania, 
  • kosztowne operacje, 
  • psychiczne traumy, 
  • niepotrzebne wydatki 
                                  – TEGO NAPRAWDĘ MOŻNA UNIKNĄĆ! 

Należy tylko swoje zdrowie wziąć we własne ręce. Jeśli Wy tego nie uczynicie – wierzcie, nikt tego za Was nie zrobi!

   Apeluję zatem: zanim zdecydujecie się na biopsję, zróbcie diagnostykę, przekonajcie się naocznie, co tam siedzi w Waszej wątrobie czy trzustce!

   Zapisy na diagnostykę pod nr telefonu: (0048) 609 491 296.